- Z dnia na dzień coraz gorzej? - Spytał X przeglądając podniszczony notatnik w kratkę
- Raczej codziennie tak samo, to nie jest spadanie z wysokiego miejsca z lotnią, to raczej upadek w przepaść i teraz szukanie po dnie schodów na górę
- Czego się boisz? To niepodobne do ciebie i w ogóle to usiądź, nie lubię jak stoisz... Czuję jakbyś okazywał w ten sposób swoją wyższość
- Mhm...
- Więc czego się boisz?
- Dobrze wiesz
- Heh, jasne że wiem, ale myślałem że sam się do tego przyznasz... tak czy inaczej nie powinieneś się tym martwić, to bardziej by pasowało do mnie niż do ciebie, hehehe...
- Nie mniej jednak, obawy zostają... Tak bardzo boję się jej skrzywdzić, że czasami po prostu boję się zacząć rozmowę... Przeraża mnie fakt że jeden zły ruch może znowu wszystko zawalić...
- Fakt jest taki, że nie dasz rady kontrolować swojego zachowania w każdej możliwej sytuacji. Jest to absolutnie niemożliwe, szczególnie że co najmniej połowę swojej uwagi poświęcasz na to - X wskazał łańcuchy na nogach przykute do podłogi
- Wiem...
- Nie chcę ci zaszkodzić, ale znasz mnie, chcieć a móc, te sprawy
- Wiem...
- Zastanawiałem się ostatnio... Ile ludzi zapłacze nad moim grobem?
- Jedna na pewno.
- Jakby nie patrzeć, siedzimy w tym razem, dzięki, dobry z ciebie kumpel.
- Mhm... Nie odpierdol czegoś w czwartek, pamiętaj
- Tak, Tak... Masz moje ten, no... Słowo...
- Zbieram się
- Poczekaj, jeszcze jedno
- Hmm..?
- Czemu do ciężkiej cholery jestem X?
- Bo nigdy nie musiałem cię nikomu przedstawiać. Nie było czasu na skombinowanie lepszego imienia
- Sukin... Ech... Nieważne, niech będzie i tak... A teraz won - dokończył przewracając stronę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz